autoryzacja wypowiedzi prasowych
W polskim prawie instytucja autoryzacji funkcjonuje od lat 80-tych. W ówczesnym systemie politycznym służyła ona głównie kontroli niefortunnych wypowiedzi przedstawicieli partii. Zmiana ustroju i uznanie za jedną z podstawowych zasad konstytucyjnych wolności słowa nie wpłynęły jednak na eliminację wymogu autoryzacji z prawa polskiego.
Ani Prawo prasowe, ani żadna inna ustawa, nie zdefiniowały terminu „autoryzacja”. W literaturze przyjmuje się, że autoryzacja jest uprawnieniem do powzięcia decyzji o udzieleniu zgody lub jej braku na publikację wypowiedzi w zaakceptowanym przez autora kształcie (J. Sobczak, Prawo prasowe. Komentarz, Warszawa 2008).
Dosłowna wykładnia językowa tego słowa mogłaby zatem nasuwać wniosek, że prawo autoryzacji wypowiedzi jest prawem bezwzględnym, uzależniającym jakąkolwiek publikację wywiadu lub wypowiedzi od zgody autora. Tymczasem „dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji d o s ł o w n i e c y t o w a n e j wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana” (art. 14 Prawa prasowego). „W ten sposób rozmówca dziennikarza może w sposób jednostronny zablokować publikację swojej wypowiedzi, odmawiając zgody lub, po prostu, zwlekając z jej udzieleniem” (M. Zaremba, Komentarz do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie autoryzacji, [w:] Autoryzacja wypowiedzi: wyrok TK i co dalej. Materiały pokonferencyjne). W głośnym wyroku TK stwierdził zgodność z Konstytucją tej instytucji prawnej (wyrok z 29 września 2008, sygn. SK 52/05). Według Trybunału instytucja autoryzacji jest przejawem realizacji prawa obywateli do rzetelnej, czyli wiarygodnej, prawdziwej, uczciwej, jasnej, niewprowadzającej w błąd, odpowiedzialnej informacji […]. Prawo to nie zostało dosłownie wyrażone w Konstytucji, ale ma w niej swoiste „zakotwiczenie”.
Naruszenie przez dziennikarza przepisów o autoryzacji karane jest karą grzywny lub ograniczenia wolności. Trybunał Konstytucyjny uznał, że tak surowe sankcje nie krępują jednak korzystania z wolności wypowiedzi.
W tym miejscu należy jednak zauważyć, że dla uniknięcia konieczności autoryzacji wypowiedzi wystarczy, że dziennikarz nie będzie cytował autora, ale skomentuje czy omówi przeprowadzony wywiad czy zasłyszaną wypowiedz. Tym samym instytucja autoryzacji „utrudnia mediom przekazywanie wypowiedzi rozmówców w sposób wolny od zniekształceń i w praktyce wielokrotnie dochodzi do jej nadużywania” (D. Jaskulak, M. Wach, Autoryzacja czy prawo do informacji, „Rzeczpospolita” z 23.05.2010 r.). Można wręcz stwierdzić, że funkcjonowanie instytucji autoryzacji, a zwłaszcza surowych kar w przypadku jej niedokonania, prowokuje dziennikarzy do deformowania udzielanych im odpowiedzi.
Z tego też względu resort kultury przygotował projekt nowelizacji Prawa prasowego
(projekt czeka obecnie na akceptację Komitetu Stałego Rady Ministrów). Zakłada się w nim, że autor wypowiedzi będzie zobowiązany do udzielenia autoryzacji wypowiedzi udzielonej dziennikowi w terminie 12 godzin, a czasopismu – w ciągu trzech dni (J. Kowalski, Autoryzacja tekstu w dwanaście godzin, „Rzeczpospolita” z 25.03.2010 r.).
Wydaje się jednak, że dalsze utrzymywanie instytucji autoryzacji w polskim prawie jest niepotrzebne, bez względu na formę, jaką wskutek nowelizacji przyjmie. Już dziś bowiem istnieją prawne mechanizmy, które chronią autora wypowiedzi. Może on domagać się sprostowania na łamach prasy udzielonej wypowiedzi lub żądać odpowiedzi, ponadto może skorzystać ze środków ochrony dóbr osobistych. Wystarczy bowiem przyjąć, że publikacja czyjejś wypowiedzi stanowi ingerencję w dobro osobiste tej osoby (niezależnie od tego, czy określimy to dobro jako prawo do przedstawienia własnej osoby w prawdziwym świetle, czy jako prywatność – M. Zaremba, Prawo prasowe. Ujęcie porównawcze, Warszawa 2007, s. 274). „Innym dobrem osobistym, które może być bezprawnie naruszane w związku z publikacją wywiadu, jest tajemnica komunikowania” (Ibidem, s. 266).
Poza tym przedstawienie wypowiedzi bez autoryzacji stanowi istotę dziennikarstwa. Dziennikarz może bowiem w ramach wywiadu zdobyć szereg informacji na temat np. polityka, które służyć mogą poznaniu jego prawdziwego oblicza. Zresztą wywiady telewizyjne i radiowe prowadzone „na żywo” są emitowane bez autoryzacji.
Krytyczna ocena autoryzacji jako instytucji prawnej nie oznacza jednak pozbawienia racji bytu tej instytucji na gruncie kodeksu etyki dziennikarskiej. Kodeks deontologiczny jest idealnym miejscem dla umieszczenia tej zasady i w ten sposób może się najlepiej przysłużyć rzetelnemu dziennikarstwu.
ZOBACZ INNE ARTYKUŁY Z DZIAŁU: prawo prasowe, dobra osobiste
artykuły
W polskiej praktyce praca świadczona poprzez agencje pracy tymczasowej jest stosunkowo nową formą zatrudniania, której zasady funkcjonowania uregulowane są w ustawie o zatrudnianiu pracowników tymczasowych z dnia 9 lipca 2003 r. (Dz. U 2003 nr. 166, poz. 1608 ze zm.). Najczęstszym powodem korzystania z usług pracowników tymczasowych jest zapotrzebowanie na pracowników do realizacji nowych projektów, których czas trwania jest ograniczony lub też firma nie może pozwolić sobie na zwiększanie liczby pracowników, a spotrzebuje wykonać dane zadania.
Własność nieruchomości może przysługiwać kilku osobom jednocześnie. Współwłasność może być współwłasnością w częściach ułamkowych lub współwłasnością łączną. W przypadku gdy jest współwłasność w częściach ułamkowych każdy ze współwłaścicieli może żądać zniesienia współwłasności. Współwłasność może być zniesiona na mocy umowy stron lub w postępowaniu nieprocesowym toczącym się przed sądem.
Tezy wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczące prawidłowo sporządzonego uzasadnienia do wyroku
Kto powinien odśnieżać chodniki? - odpowiedź na pytanie użytkownika Serwisu radca24.pl
